Aktualności

60. rocznica rewolucji węgierskiej

2016-10-24 12:31

Wraz z dużą grupą Polaków wziąłem udział w uroczystych obchodach 60. rocznicy rewolucji węgierskiej z 1956 roku.

 

Jest wymowne, że premier Viktor Orban na uroczystości związane z rocznicą wybuchu Powstania Węgierskiego spośród europejskich głów państw zaprosił jedynie polskiego Prezydenta. On doskonale wie, że tylko Polska i Węgry mają w Europie podobne cele i pielęgnują te same wartości, maja odwagę, by stawić czoła problemowi, jakim jest islamizacja Europy i sowietyzacja Brukseli. Padło wiele zamiennych słów, tak ze strony premiera Orbana,   jak i prezydenta Andrzeja Dudy,  o umiłowaniu wolności przez nasze narody. Rozumiemy się tu doskonale, bo tę wolność próbowano nam odbierać wiele razy. A w jej osiąganiu nasze Narody wspierały się nawzajem. Wśród historycznych dat, kiedy umacniała się przyjaźń polsko-węgierska, nasz prezydent wymienił  m.in.   rok 1920 i właśnie 1956. W 1920 roku bratni naród węgierski wspomógł nas amunicją, która,  jak wskazywał prezydent, mogła w znaczący sposób zaważyć na wygranej w wojnie z bolszewikami. Z kolei w 1956 r. Polacy ruszyli ze spontaniczną, co podkreślał prezydent, pomocą medyczna i transportem 800 litrów krwi. To istotne, że akcja była oddolna,   ze strony zwykłych ludzi, to nie ówczesne państwo socjalistyczne ją zorganizowało. Faktycznie, w wielu naszych bratankach płynie dzięki temu polska krew. Wśród przyjaciół mam Węgra, który urodził się dokładnie trzy dni po wybuchu rewolucji, a jego matka dostała polską krew. I jest on prawdziwym synem obu narodów.

Premier Orban słusznie zauważył, że Europa zostanie uratowana przed zsowietyzowaniem tylko przez narody miłujące wolność. Przypomnę,  że Polska dwukrotnie w historii uratowała Europę: raz w 1683 roku przed islamizacją, dzięki królowi Janowi III Sobieskiemu w odsieczy wiedeńskiej i w 1920 roku przed bolszewizacją w Cudzie nad Wisłą. Teraz po raz trzeci Polska i Węgry, jako jedyne państwa i narody musza ratować Europę przed islamizację.  Tak jak wspomniał premier Orban, nikt nam za to nie podziękuje, a jeszcze zostaniemy za to ukarani.  Znamy to z własnej nieodległej historii. Za nadstawianie głowy za inne narody,   za oddawanie życie w bojach za wolność waszą i naszą, sprzedano Polskę Stalinowi w  Jałcie.  Tak podziękowały nam Anglia i później Francja, a Stany Zjednoczone potwierdziły. Czyż nie podobnie odnosi się Europa do nas i Węgier? Małe państwo węgierskie ma dzielnego premiera,   który potrafi się postawić patologiom płynącym  Brukseli.  Jak obiecał prezydent Duda, nie opuścimy w tych wysiłkach naszych Braci.

Ważne były dla mnie słowa premiera Orbana,   że Unia Europejska nie może być Stanami Zjednoczonymi Europy. Zgadzam się z tym, Bruksela chce, by Europa była Stanami Zjednoczonymi Europy pod przywództwem Francji i Niemiec, kolaborujących z Putinem. A  powinna być wspólnotą ojczyzn. Chrześcijańskie korzenie Europy są mocną tego podstawą.

Bardzo przeżyłem te uroczystości.  Płakałem jak dziecko, gdy Węgrzy witali się z nami, ściskali i całowali, nawet po rękach,  dawali nam drobne upominki, przypinki i węgierskie małe flagi, ze łzami w oczach. To pokolenie nieco starsze ode mnie, pamiętające rok 1956. Ale było też pokolenie urodzone po rewolucji i dużo młodzieży, która prosiła nas o wspólne zdjęcia.  Te podziękowania i okazywana miłość zawstydziły mnie trochę.  Przecież my tam tylko przyjechaliśmy, by uczestniczyć z Węgrami w ich  święcie, a to przecież nic wielkiego.

Ale kto wie, może trzeba będzie i przelać jeszcze krew. Ale za przyjaciół zżycie oddać to moralna i ewangeliczne  powinność.



A teraz smutniejszy nieco aspekt uroczystości.  Były one zakłócane przez grupy lewaków na podobieństwo KOD-u i partii Razem. Wyposażeni w gwizdki, młodzi, nieświadomi, często poranieni i dlatego reagujący nienawiścią ludzie, dali się uwieść tym, którzy nie są Węgrami a jeśli są, to nie maja węgierskiego serca. Hałasowali przez całą uroczystość, wydając diabelskie odgłosy i nie przestali nawet w trakcie pięknie wykonywanych pieśni i muzyki ludowej, a co najbardziej bulwersuje - w czasie węgierskiego hymnu narodowego. Gdyby zechcieli posłuchać przemówień premiera Orbana i prezydenta Dudy oraz programu artystycznego, który przywoływał wydarzenia roku 1956,   dowiedzieliby się wiele o  historii swego kraju, o przelanej w nim 60 lat temu krwi, o leczącej nasze narody przyjaźni.  A tak stali się narzędziem w rękach obcych i wrogich ich państwu sił, powoli przegrywając swoją młodość i to, co już udało się osiągnąć.