Media

23 lutego 2017 byłem gościem Radia Gdańsk. Zapis rozmowy tutaj...

13 stycznia 2017 gościłem w Kościerskiej Telewizji Internetowej. Zapis programu tutaj...

Senator Bonkowski chce, żeby w Polsce zablokowano Facebooka

koscierski.info | 10.1.2017


Senator
Waldemar Bonkowski znów znalazł się na stronach ogólnopolskiej prasy. Tym razem za sprawą facebooka. Jego zdaniem największy portal społecznościowy na świecie należy w Polsce zablokować np. na okres miesiąca. A wszystko przez to, że moderatorzy facebooka zablokowali mu profil. Przez miesiąc reprezentant Kaszub w Senacie nie może komentować, lajkować, ani wysyłać wiadomości za pośrednictwem portalu.

- Robią to regularnie. Chyba przydzielono mi jakiegoś agenta. Jak napiszę jakikolwiek krytyczny komentarz, to momentalnie jestem blokowany. Napisałem pod zdjęciem Clinta Eastwooda, który stał z kijem bejsbolowym i mówił bodajże, że w Europie, rządzi pokolenie ciot, że może wypadałoby gościa posłuchać i zrobić porządek z warcholstwem. Nic więcej. Na myśli miałem warcholstwo, które obecnie dzieje się w parlamencie. Momentalnie zostałem zablokowany z uwagi na to, że wpis narusza standardy - tłumaczy senator
Waldemar Bonkowski.

Zdaniem parlamentarzysty w żaden sposób nikt nie powinien czuć się obrażony jego wpisem.

- Samo słowo warcholstwo nie jest słowem wulgarnym, obraźliwym. Na facebooku co chwilę pojawiają się wulgaryzmy i nikt ich nie usuwa. Jest to sprawa polityczna. Odniosłem się do konkretnej sytuacji i jak widać mam jakiegoś w cudzysłowie anioła stróża, który regularnie pisze, że mu się dany post nie podoba, a facebook z automatu mój wpis blokuje - dodaje.

Senator uważa, że na facebooku panuje cenzura, która regularnie dotyka ugrupowań prawicowych, nikt natomiast nie zwraca uwagi na treści "lewackie".

- Konta wielu ludzi o prawicowych, narodowych, katolickich poglądach są blokowane za wypowiedzi, komentarze. A te lewackie, nawet ta pedalska i genderowska narracja może iść na okrągło i nikt tego usuwa. Jeśli przejrzy się facebooka, to na co dzień można zauważyć lewackie, obraźliwe, wulgarne treści. Widzę wiele takich rzeczy, których facebook nie usuwa. A jeśli są treści prawicowe, tradycyjne, narodowe, to momentalnie usuwane. Jest taka totalna cenzura. Wiele osób, którr znam, już kilkukrotnie blokowano. Problemem jest dla mnie kontakt z wyborcami. Ludzie do mnie piszą, a ja przez blokadę nie mogę odpisać - zaznacza senator PiS.

Według parlamentarzysty, w związku z notorycznym usuwaniem prawicowych poglądów, powinno zareagować Państwo i zablokować facebooka w Polsce na jakiś czas.

- Myślę, że Państwo powinno zareagować. Są komentarze, że jak się komuś nie podoba, to niech zrezygnuje z konta,bo to jest prywatna firma i może robić sobie, co chce. Polska jest krajem, w którym panuje demokracja. Nie ma cenzury. Jeśli obca firma ma facebook w Polsce, to musi stosować się do polskiego prawa. Co to znaczy, że jak ktoś ma prywatną firmę, to może robić sobie co chce? Nie można cenzurować, manipulować Polakami. Uważam, że Państwo powinno się tym zająć - akcentuje.

Senator przypomniał też blokady, które dotknęły prawicowe ugrupowania przed 11 listopada.

- Była taka sytuacja z 11 listopada, że wyrzucano całe portale i blokowano. W jakim świecie my żyjemy? Walczyliśmy z komuną, wywalczyliśmy o demokrację, a teraz obce firmy, niepolskie, będą nam narzucać nam swoje i manipulować opinią publiczną - mówi.

Facebook w swoim regulaminie informuje, że usuwa treści propagujące nienawiść, bezpośrednio atakujące użytkowników z powodu ich: rasy, przynależności etnicznej, narodowości, przynależności religijnej, orientacji seksualnej, płci, tożsamości płciowej lub poważnej niepełnosprawności lub choroby.


MUZYCZNE MAŁŻEŃSTWO Z SUKCESAMI

Polska Dziennik Bałtycki | 10.1.2017 | Rubryka: Tygodnik Miastecki | Strona: 18 |

Irina Rengach i Wiktor Murawski to Ukraińcy, którzy na stałe zadomowili się w Miastku. Z ich pracy możemy być dumni


DOMINIK RADECKI

Pochodzą z Ukrainy, ale od wielu lat mieszkają i pracują w Miastku. Małżeństwo Irina Rengach i Wiktor Murawski to znani pedagodzy z Państwowej Szkoły Muzycznej I Stopnia im. Fryderyka Chopina. Ich podopieczni mogą pochwalić się licznymi sukcesami na wielu ogólnopolskich i krajowych konkursach muzycznych. Irina Rengach bardzo angażuje się również w działania lokalnej społeczności. Prowadzi ukraiński chór, współorganizuje różnego rodzaju wydarzenia kulturalne w naszym mieście. W grudniu ubiegłego roku małżeństwo zostało wyróżnione medalem Senatu RP.
- W Miastku jestem od 2000 roku. W Kijowie ukończyłem konserwatorium, pracowałem w Narodowym Uniwersytecie Pedagogicznym oraz w Narodowej Akademii Muzycznej Ukrainy w Kijowie. Otrzymałem olbrzymią wiedzę - mówi Wiktor Murawski. - Pochodzę z muzycznej rodziny. Mój ojciec to sławny dyrygent chóralny, a matka śpiewaczka. Trzech starszych braci to pianiści. Nie miałem szans być kimś innym niż muzykiem. Dużo duszy wkładałem w muzykę. W szkole, oprócz rzeczy pianistycznych, uczniom opowiadam o chórach, orkiestrach i różnych innych instrumentach.
Uczniowie Wiktora Murow -skiego osiągają liczne sukcesy w konkursach muzycznych.
- Od momentu kiedy zacząłem pracę w szkole muzycznej, od razu zacząłem wyjeżdżać z uczniami na konkursy. Przez ten czas byli ponad 40 razy laureatami w Polsce, a nawet zagranicą. Najbardziej jestem dumny z Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego dla dzieci w Jeleniej Górze. To jest taki sam koncert jak dla dorosłych tylko, że występują tam pianiści do 16 roku życia. Mój uczeń Cyprian Sekrecki wywalczył tam trzecie miejsce w 2005 roku. Cyprian był wtedy w piątej klasie szkoły podstawowej, a musiał grać takie utwory jakie gra się już na studiach. Jestem bardzo dumny z tego sukcesu. W komisji byli wybitni pianiści - opowiada Murawski.
Praca z młodzieżą to wielka pasja pedagoga. Wiktor Murawski poświęca swoim uczniom wiele czasu.
- Nie patrzyłem czy uczeń jest zdolny czy nie, zawsze chciałem nauczyć go gry. Taki stosunek do sprawy przekazał mój ojciec. Ja swoich uczniów zapraszam do siebie na Ukrainę. Pokazuję im Kijów, muzea, operę, filharmonię. To jest dla nich bardzo korzystne. Mogą rozszerzyć swoje horyzonty. Kiedy uczyłem się jeszcze w szkole, raz w tygodniu chodziłem do filharmonii. Chciałbym wiele przekazać swoim wychowankom - zaznacza.
Wiktor Murawski urodził się we Lwowie, a w wieku 7 lat wraz z rodziną przeniósł się do Kijowa.
- Do Miastka przeniosłem się ponieważ pracował tutaj starszy brat, który teraz mieszka w Koszalinie. W tej szkole później nie było pianisty, a ja mogłem przyjechać tu i zostać - opowiada. -W Miastku jestem zakochany. Mogę wspomnieć również, że bardzo lubię zbierać grzyby. Gdy się tylko pojawią, już lecę do lasu. Ciężko mnie stamtąd wyciągnąć. Lubię przyrodę. Rozmawiam wtedy w myślach ze swoimi rodzicami. Irina Rengach w Miastku mieszka i pracuje również w szkole muzycznej, od 8 lat. Z Wiktorem poznali i pobrali się jeszcze w Kijowie.
- Ja u Wiktora uczyłam się na studiach gry na fortepianie, chociaż byłam dyrygentką chóralną. Mam na dzisiaj ukończone dwa kierunki, jako dyrygent chóralny i jako pianistka. Jestem laureatką Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego dla studentów studiów pedagogicznych. Przyjechałam tu za Wiktorem. Marzyłam o tym żeby mieć rodzinę, dziecko - opowiada. -Na Ukrainie pracowałam w Kijowskim Narodowym Uniwersytecie Lingwistycznym jako dyrektor klubu studenckiego. To jest coś podobnego do Powiatowego Młodzieżowego Domu Kultury, tylko przy wyższej uczelni. Organizowałam wiele koncertów dla ambasadorów 17 państw, z którymi współpracował uniwersytet oraz koncertów dla studentów.
Po przyjeździe do Polski Irina studiowała jeszcze w Poznaniu w Akademii Muzycznej im. Ignacego Paderewskiego.
- Po roku mojego pobytu w Miastku urodziła się nasza ukochana córka Marysia. Wszystko co robimy jest z takiego poczucia, że mamy dziecko i mamy starać się dla niej. W szkole pracuję też jako pianistka i o swoich uczniów dbam jak o własną Marysię. Staram się dbać o dobrą atmosferę emocjonalną na lekcjach - mówi Irina Rengach.
Oprócz pracy w szkole udziela się w życiu kulturalnym naszego miasta.
- Poświęcam czas na prowadzenie chóru Oberich przy Związku Ukraińców w Polsce. Jestem tam dyrygentką. Mamy sporo sukcesów. Zostaliśmy laureatami międzynarodowego konkursu w Dimitraszkiwce, w miejscowości gdzie urodził się ojciec Wiktora, Paweł - opowiada.
Jej pasją jest również śpiew dzieci. - Mówi się, że kiedy śpiewają dzieci, to śpiewają anioły. Ja się z tym zgadzam. Pan Janusz Gawroński zaproponował mi poprowadzić zespół dziecięcy. Prowadzę zespół Harmonia. Bierzemy udział w różnych wydarzeniach kulturalnych. Pod koniec grudnia zespół wziął udział w koncercie kolęd w miasteckim kościele. Świat dzieciństwa, głosów dzieci, ich barwy wokalnej jest mi bardzo bliski. Lubię to - zaznacza. Irina jest wdzięczna Szkole Muzycznej w Miastku. Mówi, że jest szczęśliwym nauczycielem.
- Staram się spełniać wszelkie warunki w tej pracy. Ostatnio zostałam nauczycielem mianowanym, co jest dla mnie wielkim wyróżnieniem. W ciągu 3 lat wyjeżdżałam ponad 20 razy jako akompaniator na konkursy, gdzie prawie zawsze uczniowie zostawali laureatami. Współpraca z nauczycielami szkoły jest bardzo przyjemna. Sama mam też sporo wyróżnień jako akompaniator od wybitnych polskich muzyków zasiadających w jury konkursów. Jest to dla mnie potwierdzeniem tego, że zawsze jest popyt na dobrego fachowca, bez względu na to jakiej jest narodowości. Z mężem jesteśmy dobrymi fachowcami i dzięki temu możemy być pożyteczni dla Miastka. Tu mamy szczęście mieszkać, pracować i wychowywać swoją córeczkę. Jesteśmy wdzięczni dyrekcji Państwowej Szkoły Muzycznej za warunki sprzyjające naszej pracy i rozwojowi zawodowemu. Miastku i jego mieszkańcom za tą harmonię, którą mamy.
W grudniu ubiegłego roku małżeństwo muzyków otrzymało wyróżnienie, Pamiątkową Odznakę Senatu Rzeczypospolitej Polskiej.
- Państwa działalność, jako pedagogów jest nie do przecenienia. Państwa uczniowie występują na festiwalach muzycznych w kraju i za granicą zajmując wysokie miejsca i rozsławiają dobre imię powiatu bytowskiego, województwa pomorskiego czy Polski. Są państwo oddani dzieciom, które zawsze mogą liczyć na państwa pomoc - mówił senator
Waldemar Bonkowski podczas wręczania wyróżnienia.
Odznakę Senatu małżeństwu wręczono 8 grudnia w świetlicy MGOK.
- O to wyróżnienie wystąpiła Dorota Adamecka. Była to dla nas naprawdę miła i zaskakująca niespodzianka. Uroczystość też była przyjemna. Wzruszające było to, że senator sam przyjechał i wręczył nam osobiście odznakę. Jest to docenienie naszych starań. Jesteśmy wdzięczni za to uznanie - mówią. - Zawsze staramy się o wysoki poziom naszej pracy i jesteśmy perfekcjonistami w dobrym znaczeniu tego słowa. Jesteśmy świadomi tego kim jesteśmy, co my robimy, po co robimy. Marzymy aby na Ukrainie było trochę łatwiej. Chcemy żeby Marysia szczęśliwie rosła i rozwijała się. To jest sens naszego życia.

Waldemar Bonkowski znów zaskoczył. Senator postawił własny słup graniczny – Artykuł z „Dziennika Bałtyckiego” z dnia 14 października 2016 r. Rubryka „Gryf Kościeski”, autor A. Okoniewska, J. Surażyńska

Teraz już nikt nie ma wątpliwości, gdzie przebiega granica Polski. Zadbał o to Waldemar Bonkowski, znany z wielu kontrowersyjnych działań.
j.surazynska@prasa.gda.pl Senator ziemi kościerskiej znów zasłynął z nietypowej akcji. Na Mierzei Wiślanej, niedaleko granicy z Rosją, postawił własny znak graniczny. Jak przyznaje, chciał w ten sposób pokazać, że tu przebiega granica Polski, a nie Unii Europejskiej. - W to miejsce jeżdżę już od kilku lat i zawsze irytowało mnie, że stoi tam znak granicy Federacji Rosyjskiej - mówi Waldemar Bonkowski. - Federacja Rosyjska to byt państwowy, więc graniczy z bytem państwowym, czyli z Polską, a nie z UE, bo to nie jest państwo, a stowarzyszenie niezależnych państw. Nie mogę zgodzić się Zobacz wideo z tego wydarzenia na naszej stronie internetowej www.gryfkoscierski.pl na fałszowanie rzeczywistości, co tylko utwierdzają kłamliwe tablice. Moje działanie spotkało się z bardzo pozytywnym odbiorem. Nie jestem przeciwnikiem UE, ale nigdy nie wyrzeknę się polskości.
Słup stanął w pobliżu tablicy informującej turystów, że w tej okolicy znajduje się granica Krynicy Morskiej oraz Unii Europejskiej z Rosją. To zbulwersowało senatora, dlatego postanowił działać.
- Nigdy niczego nie planuję - mówi senator. - Mam tysiące pomysłów i dużo rzeczy mnie irytuje, a wtedy po prostu działam. Zdjęcia i krótki film z tego wydarzenia Waldemar Bonkowski zamieścił na swoim profilu na Facebooku. Informuje, że w tym roku przypadła 77. rocznica agresji Rosji sowieckiej na Polskę.
- Ja nie próżnowałem - napisał na FB. - Przywróciłem Polskę, ponieważ dla poprzedniej władzy, czyli administratorów Polski, nie istniała granica w Piaskach.


Fragment artykułu z "Dziennika Bałtyckiego" z 7 października 2016, rubryka "Gryf Kościerski", E. Okoniewska i J. Surażyńska

Wiele kobiet nie chce żadnych zmian

 Sprawdzamy, co na temat zaostrzenia przepisów dotyczących aborcji mówią mieszkańcy powiatu

Powiat kościerski

j.surazynska@prasa.gda.pl Temat aborcji wywołał prawdziwą burzę. Zaostrzenie przepisów jednym się podoba, przez innych jest krytykowane.
- Nie jestem zwolenniczką zmian obecnych przepisów, ponieważ uważam, że nie ma takiej potrzeby - mówi Alicja Żurawska, starosta kościerski. -Oczywiście bywają różne sytuacje, w których nawet wypracowany przed laty kompromis jest niedopracowany. Uważam, że wszystko co jest zaostrzone, nie jest dobre. Zdarzają się sytuacje nieprzewidywalne i czasem trzeba się zastanowić, co jest ważniejsze: życie matki czy dziecka. To są indywidualne przypadki i w takich sytuacjach nie można niczego nakazywać.
„Czarny protest” krytykują niektóre mieszkanki naszego powiatu.
- Uważam, że trzeba wprowadzić całkowity zakaz aborcji - mówi Katarzyna z Kościerzyny. - Pozostawianie wyboru kobiecie może być nadużywane. Przecież chodzi o dziecko, a nie jak niektórzy mówią, że to tylko płód. Trzeba jasno powiedzieć, że aborcja to zabijanie. Nie można robić selekcji, że jednym dzieciom pozwala się żyć, a innym nie. Ktoś musi stanąć w obronie życia poczętego.
Senator
Waldemar Bonkowski podkreśla, że protestujący zostali zmanipulowani.
- Tu nie chodzi o żadną obronę demokracji, bo ta w żaden sposób nie jest zagrożona -mówi. - Niektórzy protestujący w ogóle nie wiedzą, po co przyszli na manifestację i w jakiej sprawie. PiS nie ma planów dotyczących całkowitego zakazu aborcji. Skończył się temat Trybunału Konstytucyjnego i celowo opozycja wywołała kolejny temat zastępczy. Tak naprawdę chodzi tylko o odebranie władzy.
Marek Moll, ginekolog i położnik przyznaje, że wiele kobiet przeżywa prawdziwe dramaty. - Sporo jest przypadków, w których możemy zauważyć wady letalne płodu. Coraz starsze kobiety decydują się na macierzyństwo i ryzyko wzrasta -mówi lek. med. M. Moll. A

ROZMAWIAŁA EDYTA OKONIEWSKA

[...]
 Ani PiS, ani rząd PiS nie ma z tym absolutnie nic wspólnego i źle się dzieje, że opozycja próbuje wmówić, że autorami projektu są politycy PiS. To jest nieprawda - mówi Waldemar Bonkowski, senator z ramienia PiS. -Projekt zakazujący aborcji jest propozycją obywatelską. Osobiście nie mam dylematu w tym temacie, bo uważam, że człowiek nie powinien zabijać. Każdy jednak ma własne sumienie. Dopuszczałbym możliwość aborcji w przypadku, gdy ciąża zagraża życiu kobiety. Jednak nie zgadzam się na prowadzenie selekcji, które dzieci mają żyć, a które nie, ponieważ mogą urodzić się chore.

Relacja z I Pikniku Patriotycznego - Gdańsk, 27 sierpnia 2016
http://wybrzeze24.pl/aktualnosci/sukces-i-gdanskiego-pikniku-patriotycznego